sobota, 10 stycznia 2015

wspomnienia- nominacja



Zacznę od tego, że nie czuję, że coś piszę. Jak myślę o blogu to mam dołka, ogólnie słabo idzie mi pisanie i zaczęłam się zastanawiać, po co mi ten blog, co mi daje pisanie tutaj, bo na pewno mój styl, ani język się nie polepsza. Jest masakrycznie słabo. Może to głupie, ale wiem o tym po wyniku z matury z polskiego, nie chodzi o sam wynik z całości, ale o wypracowanie, które nie za dobrze mi poszło, pomijając punkty z "uzasadnienia swojego stanowiska" ( słaba znajomość lektur) to mój język, styl, spójność logiczna i nawet sam poprawny zapis są na średnim poziomie a powinny być same "góry". I nie to nie jest tak jak w większości spraw, że poziom średni jest okej, bo skoro sporo osób z klasy może mieć MAXA i ogólnie to jest normalne mieć tego "maxa" to czemu ja nie mam? Odpowiedź jest prosta: bo słabo piszę, mój styl jest nijaki i wygląda to szablonowo, a nawet nie szablonowo, bo gdyby chociaż byłoby szablonowo to w niektórych podpunktach dostałabym więcej. A najgorsze jest to, że już przyswoiłam sobie już myśl, że lepiej nie będzie.



A miałam pisać o najwspanialszych, czy najlepszych wspomnieniach. Jest to nominacja od different. Tak poza tym to mam nominację do LBA, ale stwierdziłam, że zacznę odpisywać chronologicznie.
Wspomnienia, które wymienię to te które w tej chwili sobie przypomnę. DO notki zbierałam się już jakiś czas temu i w głowie miałam wszystko zapisane, ale gdzieś to wyparowało.

Let's go!!


1. Ostatnie wakacje. Pocałunek z nieznajomym chłopakiem.To było coś szalonego i namiętnego. Nie wspominam pierwszego pocałunku, bo nie był tak wspaniały jak ten wakacyjny. Szczegóły zachowam dla siebie.

2. Medykalia. Były to jedne z Juwenalii w pewnym mieście. Grali Happysad i Strachu na Lachy. Tym razem też nie wspominam pierwszego koncertu, bo był zwyczajny choć to Happysad, ale na Medykaliach o wiele bardziej mi się podobało. Ten tłum ludzi. Pośmiejcie się ze mnie, bo poszłam w trampkach, ale mam wytłumaczenie. Otóż to był koniec roku szkolnego, a więc upały, temperatura sięgająca 308 więc glany nie były brane pod uwagę tym bardziej, że najpierw musiałam odbyć 1,5 godzinną podróż do tego miasta, a po koncercie nocowałam u kuzyna koleżanki i dopiero nad ranem wracałyśmy do domu także autobusem, więc trampki uznałam, za najlepsze wyjście. Strzelam, że było tam więcej niż 8 tys. ludzi. 3/4 pod sceną, żeby przebić się przez tłum i zbliżyć to sceny gdzie ludzie, żywiej reagowali na dźwięki muzyki trzeba było przepychać się łokciami. Trzymałam się z koleżankami za ręce (było nas 3) dopóki w pewnym momencie ja dostałam z łokcia w bok a koleżanka w rękę i zostałyśmy rozdzielone. One stały gdzieś we dwie a ja sama. Przez 10 minut oszołomiona szukałam je wzrokiem, aż w końcu dałam się porwać dźwiękom utworów Happysadu. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to ruszyłam w pogo nie patrząc kto się rzuca, bo czy to ważne, czy na przeciw mnie stoi chuda dziewczyna, czy wysoki i postawny mężczyzna? Ważne żeby się wyszaleć. Pamiętam moment kiedy dwóch chłopaków podeszli do mnie coś powiedzieli, ja się zgodziłam wystawili ręce, ja postawiłam nogę i po chwili byłam już na fali. Kilkadziesiąt rąk trzymało mnie w górze i przesuwało do przodu, aż ochrona pociągnęła mnie przed bramki, przez chwilę byłam przy samej scenie, spojrzałam na ludzi za bramkami i szczerze współczułam tym przy samej bramce ( ci którzy wiedzą, co to fala myślę, że łączą się z nimi w bólu, bo owszem, fajnie jest być blisko sceny, ale mimo wszystko, nacieranie ludzi z tyłu na te osoby, to coś strasznego, wiem bo na pierwszym koncercie stałam przez jakiś czas w takim miejscu i czasami brakło oddechu kiedy byłam przyciskana do brami z przodu przez ludzi z tyłu) Potem zostałam przeniesiona na drugą stronę. Bo tłum był po dwóch częściach i do końca tańczyłam pogo, darłam ryja, nawet przez chwilę jakiś chłopak poprosił mnie do tańca na środku koła, aż tłum ruszył na nas. Nie ważne, że bolał potem brzuch i stopy, miałam kilka siniaków, ale było fantastycznie.

3. Sylwester 2013. To było moje pierwsze upicie się. Mimo, że narobiłam sobie siary. Nie, nie rzygałam, ale robiła różne dziwne rzeczy. Hmm.. podrywanie chłopaka na zimne ręce. Nalewanie wódki z zakręconej butelki, wchodzenie do łazienki przez okno. Może to dziwne, ale naprawdę bardzo dobrze to wspominam.

4. Wszystkie wspomnienia z babcią i ciocią. ( które umarły) nie mogę tutaj wymienić jakiegoś szczególnego, bo nie był takiego, ale ogólnie dobrze je wspominam. Zbieranie truskawek z babcią, jej opowieści, rozmawianie z ciocią na "migi" eh..


5. Wspomnienie z dziadkiem. To pamiętam jak przez mgłę, bo mogłam mieć maksymalnie 2 lata, nie wiem, ile miałam, ale umarł właśnie, kiedy miałam tyle lat. To jest jedyne wspomnienie z nim, dlatego jest tak szczególnie dla mnie ważne. Nie wiem, jak to możliwe, że mogę to pamiętać. Nie jest to sytuacja tylko obraz. Siedzi on w pomieszczeniu w oborze. Było one oddzielone innymi drzwiami się wchodziło niż do zwierząt. Wgl schody powycierane,a były betonowe. A więc siedzi schylony na krześle, ściany są białe, a one jest skupiony na robieniu koszyka wiklinowego. Taki mały ten koszyk robi, jego dłonie trzymają jeden kosmyk, w sensie gałązkę i przeplata ją. Ma czapkę taki coś jak kaszkiet tylko trochę poniszczony, nie wiem, czy czarny zakurzony, czy po prostu taki brunatnego koloru.




Nie wiem, ile powinnam tego napisać, ale jestem młoda, nie mam za dużo wspaniałych wspomnień, bo myślę, że jeszcze wszystko przede mną. Mam nadzieję, że w końcu będzie jakiś "pierwszy raz" który będzie wspaniały, tak wspaniały, że "drugi raz" go nie przebiję, bo jak na razie jest na odwrót.

Co do bloga, zobaczę jak z nim będzie. Nie wiem, czy ktoś chce to czytać. Wgl nawet po napisaniu tego, co wyżej czuję, że było słabo. Poza tym w tym roku matura, mam sporo nauki, wiem, że kiepskie tłumaczenie, bo na pewno znalazłabym czas, ale nie mam nigdy weny. Długo nie pisałam, wiem. 2014 zakończyłam pożegnaniem z A. i chciałam też pożegnać się z blogiem, ale nie mogłam bez odpowiedzi na nominację eh.. muszę wszystko przemyśleć.






22 komentarze:

  1. A ja tam myślę,że nie piszesz aż tak tragicznie. Jestem u ciebie od niedawna,ale naprawdę mi się podoba. Wiesz ja po rozstaniu z moim niby byłym zaczęłam bloga pisać więc tego :P
    Dasz radę. Na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że komuś się to podoba. Zastanawiam się dlaczego założyłam tego bloga. Poprzedniego na innej witrynie dlatego, że byłam zafascynowana notkami innych użytkowników i chciałam i dorównać, tez pisać coś ciekawego, czytałam komentowałam, a teraz nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie eh..

      Usuń
  2. Ja tam uważam, że Twój blog jest w porządku i będę go czytać do końca świata i jeden dzień dłużej. Pamiętam Twojego bloga na kotku, tam miał nieco inną formę niż tutaj, i pamiętam te cytaty na końcu albo piosenki :) I opowiadania, które kochałam, bo ja kocham różne historie, nawet wymyślone.
    Te wspomnienia z Medykaliów - genialne!! :D Nigdy mi tego aż tak dokładnie nie pisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę coś zmienić w tym blogu, chyba powrócę do poprzedniej wersji, ale wena i tak nie wraca hah... zobaczę jak wszystko się potoczy ;)

      Usuń
  3. Język,styl i spójność to są rzeczy za które najłatwiej stracić punkty. Osoby sprawdzające to też ludzie,których może boleć głowa przy sprawdzaniu-lecą punkty od razu za spójność,bo trudniej im się skupić,a więc i zrozumieć,przy okazji obcinają punkty za język i styl. Ostatnio też pisałam wypracowanie i poleciały mi punkty właśnie za styl,język i spójność,chociaż dając do czytania innym osobom,nie miały zastrzeżeń. Niektóre osoby z klasy popisały na dużo więcej punktów,chociaż piszą ogólnie średnio.

    I zdecydowanie się nie zgadzam,że masz średni styl,bo czytałam z wypiekami na twarzy. Plastyczne opisy,czułam się jakbym była na tym koncercie.
    Ja chcę to czytać :) Przeczytałam jeden wpis i już wiem,że chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czytając ten komentarz miałam wypieki na twarzy. Nie dość, ze najłatwiej to i dosyć dużo pkt można stracić, no wiadomo najwięcej można dostać za uzasadnienie, ale jak w reszcie jest się tak po środku to dużo się traci. Może da się to jakoś wyćwiczyć poprawić mam nadzieję.

      Usuń
  4. Ale masz ładne wspomnienia *.* Piszesz nieźle, a matura to bzdura, także tego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy ma jakieś ładne wspomnienie i też coraz częściej uważam, że matura to bzdura. A co do programu o tej nazwie to niezłe teksty lecą od ludzi, którzy nie znają odpowiedzi na pytania.

      Usuń
  5. Piękne wspomnienia *_* Moim zdaniem nie piszesz aż tak źle, może po przeczytaniu kilku postów wstecz, zauważyłam lekką chaotyczność jeżeli chodzi o składnię zdań i czasem powtarzały ci się słowa albo coś , ale zgadzam się z komentarzem wyżej, że matura to bzdura :D ( jednak bez niej też się daleko nie zajdzie XD ) i nie usuwaj bloga bo jest tutaj na prawdę ciekawie, czytałam go całą drogę do domu w autobusie czyli łącznie niecałe 45 min. więc wytrwałości życzę i zapraszam do obserwacji :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że są jednak jakieś plusy w tym, co piszę. Zawsze staram się poprawić, jeśli mi coś nie wychodzi, a takie komentarze są dobre, bo wiem, że mam, co poprawiać.

      Usuń
  6. Pod żadnym pozorem nie kończ pisania bloga! Wcale nie jest źle, ale co Ci mogę doradzić odnośnie stylu, to spróbuj włączyć bardziej kreatywne myślenie, usiąść i pobaw się jakimiś synonimami, ubieraj brzydkie słowa w ładne ciuszki, dbaj o najmniejszy szczegół, spróbuj o szarej gównianej rzeczywistości pisać jak w poezji. To bardzo rozwija styl i potem, nawet jeśli nie będziesz chciała jakoś pisać w tym stylu, to to pomoże Ci znaleźć w sobie tą zdolność to stylizowania :)

    Słyszałam, że w tym roku próbna matura była bardzo trudna. Moja przyjaciółka dostała jedynie 9% z matury z polskiego, to przerażające. Ja na szczęście mam to już za sobą i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, czuję, że bym nie dała rady teraz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jak będę więcej pisać, to wyćwiczę się i automatycznie poprawię swoje błędy :) Właśnie chyba muszę jeszcze spróbować z jakimś opowiadaniem. to, co piszesz z tymi synonimami i szczególikami- tak robiłam pisząc, a teraz opuściłam się. Jak jakiś lepszy tekst chciałam napisać to dbałam o najmniejszy drobiazg. Czas wziąć się za siebie.

      Usuń
  7. Mysle, ze matura nie ma nic do tego. Ale blogowanie to indywidualna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że indywidualna, tak samo jak każdy ma inny charakter, tak i blogi są różne. Sporo osób przelewa część siebie w to, c pisze dlatego jest to indywidualna sprawa ;)

      Usuń
  8. Też byłam na tym juwenaliowym koncercie happysadu i Strachów! Ale ja zawsze na koncerty chodzę w trampkach :P Faktycznie nie wiem, jak to jest możliwe, że masz wspomnienia związane z Dziadkiem, bo ostatnio czytałam, że nie pamięta się nic z pierwszych trzech lat naszego życia. Ale wyjątki się zdarzają :)
    Co do pisania bloga to indywidualna sprawa, jak wyżej napisała Selinze, ale ja akurat lubię to robić i czuję, że z roku na rok piszę lepiej. Przynajmniej w moim odczuciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z trampkami to jak komu wygodniej, ale bezpieczniejsze (do pogo) sę masywniejsze buty tylko, że w gorące dni chodzi też o wygodę, ja jedynie podziwiam osoby chodzące latem w glanach, sama nie dałabym rady.

      Usuń
  9. Ten wakacyjny pocałunek.. nawet po tym krótkim opisie jaki zamieściłaś u góry można wywnioskować, że to musiało być coś! :D
    Dziękuję za wpis u mnie i jednocześnie obiecuję też zaglądać tutaj :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było coś niesamowitego i szalonego. Ogólnie patrząc na przestrzeni czasu to 2 lata temu nie zrobiłabym tego :) Niczego nie żałuję :)

      Usuń
    2. I to jest najważniejsze, być zadowolonym z tego co się robi!
      Jakby tak pomyśleć.. w te wakacje też byłam o krok od właśnie takiego "wybryku" jak Twój, ale jednak się powstrzymałam :D

      Usuń
    3. Mogłaś mnie jednak źle zrozumieć. Było namiętnie, ale powiedziałam "nie" ;)

      Usuń
  10. Jak nie wypracowanie z lektury to zawsze można zinterpretować wiersz ^^ Wybacz moje poczucie humoru, ale ja też ostatnio miałam przygody z próbnymi maturami. Ale co do sposobu w jaki piszesz na blogu, to czy przyniesie to rezultaty, zależy tylko od tego czy się pilnujesz. Ja czasami sprawdzam notki, wysyłam je nawet komuś do przeczytania, a czasami napiszę i opublikuję bez czytania. Ale nie kończ pisania bloga, szkoda porzucać swój kawałek internetu ;)
    A wspomnienia, nawet jeśli twierdzisz, że mało to i tak masz szalone ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. A wiesz, że w tamtym roku jak były próbne dla 2 klas to złapałam się za wiersz. Ogólnie nauczycielka powiedziała, że można zaryzykować i spróbować, bo od czego jest próbna. Dodam, ze na polskim nic z tego zakresu nie robiliśmy więc poszłam na żywca nie wiedząc nawet od czego zacząć, ale bardzo chciałam się sprawdzić. # osoby z klasy włącznie ze mną interpretowały i dostałyśmy najgorszy opieprz, ze wszystkich osób piszących. Powiedziała, ze nie pozwalała nam podejmować się wiersza, a nawet zabraniała. @ prace wyzerowała, a moja zgarnęła 44%- sukces niesamowity bo udało mi się wybronić tezę. Ogólnie wynik słaby, ale patrząc obiektywnie to jednak chyba nie tak źle, skoro pierwszy raz się czegoś takiego podejmowałam. Stwierdzam jednak, że po raz ostatni, na majowej maturze borę rozprawkę, a na rozszerzeniu jeszcze zobaczę co się trafi- może być przecież analiza porównawcza. Sama nie wiem, co gorsze, bo nic jeszcze się nie uczyliśmy -,-

    OdpowiedzUsuń