- wychodzę
- gdzie?
- przejechać się
- z kim?
- nie wiem P. dzwonił i jedziemy się przejechać
- tylko nie wracaj czasem o 24 tylko wcześniej, o 22
***22:20
- co ja mówiłem/ miałaś wrócić o 22
>cisza<
- jak chcesz żyć ze mną w zgodzie to się słuchaj ( złość w głosie)
piątek 22:10
*telefon "wychodzisz?"
- mogę się przejechać?
- co? z kim? widzisz, która godzina? na mózg ci siadło? późno jest
*sms " nie mogę" / "jak to nie możesz?"/ "normalnie tata w domu i dla niego to to jest późna godzina"/ "no ok skoro tak :( smutaszek. ale następnym razem nie ma wybacz"
Dlaczego nie potrafię się sprzeciwić. Mam 18 lat.. Nie wiem chyba się boję, co będzie jak się sprzeciwię.
A:
* nie wiem, co ci poradzić ale masz dwa wyjścia albo awantura albo siedzieć cicho i się słuchać. co wybierasz przemyśl wszystko
* ... jak dziś nie masz sił to później spróbuj, wiem że kiedyś pękniesz. On nie rozumie że nie jesteś już dzieckiem...
* to wjedź mu na palenie, bo mówiłaś, że ostro pali. Albo na inne rzeczy, przygotuj arsenał, argumenty. W końcu rozszerzony human
* weź klucze zapasówki, powiedz że idziesz i wyjdź ( jak prośby nie pomogą) nawet jak dom by zamknął to se otworzysz
" Nie wiem, nie umiem boję się konsekwencji i wszystkiego. Spróbuję najwyżej nie wiem co -,- nie wiem czy jutro będzie okazja. Dobra kogo oszukuję przecież stchórzę"
* nie spisuj się na straty
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ostatnie dni to masakra, wkurza mnie wszystko, jestem nerwowa, a to za sprawą tylko jednej osoby.
Nie wiem, co bym zrobiła bez dwóch ważnych dla mnie osób w życiu.
Na studniówkę idę jednak z innym chłopakiem nie wiem czy pisałam, że wgl z kimś idę, ale do teraz zdążyłam zmienić partnera. Wiem, ze to nie fair w stosunku do pierwszego, ale czasem trzeba być egoistą, a to ważny dla mnie dzień i chcę się dobrze bawić, żeby mieć, co wspominać.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zaraz nie wytrzymam, pęknę no normalnie pęknę. Jak można komuś mówić, że nic nie robi, jak samemu nic się nie robi. piiiip, piiiip, piiip, piiip, piiip, piiip.
" Pękło jak bańka mydlana", " Pękło i roztrzaskało się jak szkło o podłogę na miliony małych kawałków"- ile jest już takich "wspaniałych"
Właśnie usłyszałam. No prawie właśnie bo wyszłam do łazienki sę wypłakać. Płaczę już 3 dni.
" Co do tych twoich wyjść to nie mam mowy. O 22 masz być w domu, to ja ciebie utrzymuję ( czy coś w tym stylu) i mieszkasz tu na moich zasadach. Wiesz ile dziewczyn jest takich co pojechało gdzieś z kolegami i się naćpali, a potem wypadem i nie żyje. Zresztą po co ty tam jeździsz do S.9 miejscowość, pogadać, czy pomigdalić się (moja odpowiedź pogadać) to co nie możesz do siebie zaprosić ( nie, bo chcieliśmy sobie pojeździć).. " w sumie nie pamiętam, co było dalej.
W pierwszej chwili pomyślałam, ze wszystko przepadło, moje przeciwstawianie się. Ale czemu ja mam być na tych samych zasadach, co 2 lata młodsza siostra? Nikt mi nie powie, ze to pierdolone martwienie się, bo mam też się martwi, ale nie wprowadza takich popierdolonych zasad, bo mi ufa.
A wiec poszłam do łazienki wypłakać się i wpadł mi do głowy pomysł, żeby pojechać do babci na tydzień, ale musiałabym oczywiście z rodzicami pogadać. myślałam, o liście, ale miałabym jeszcze bardziej przewalone, bo to babcia od strony taty, która mieszka w mieście gdzie chodzę do szkoły (6 km) ale nie wiem jak rozpocząć rozmowę. W sumie to teraz jak już weszłam do pokoju i to pisze to ten pomysł wydaję się być masakryczny. Ciasna łazienka jest lepsza do przemyśleń. Nie wiem nie wiem nie wiem, nie wiem, nie wiem, co zrobić.
Myślałam, żeby zacząć " Musimy porozmawiać.. Dlaczego mimo, ze mam 18 lat mam być na tych samych zasadach, co kiedyś?...... przecież jestem odpowiedzialna i moi koledzy też są, D.(kuzynka) też." wiem, że przy tym się rozpłaczę, taka już jestem, staram się być twarda, ale nie potrafię, tata pewnie w tym momencie zacznie krzyczeć i tak się skończy. Może jak zacznie krzyczeć, to powiem, ze może pojadę do babci na tydzień, żeby odpocząć i się zrelaksować, bo ostatnio i tak jestem nerwowa.
Nie zapytam, czy potraficie mi pomóc, bo chyba się nie da, no chyba ze jakieś rady. I nie nie dam rady wytrzymać, do czasu, aż będę niezależna.
Notka bez obrazków i nieczego, chciałam jakoś ją inaczej zakończyć, no ale u mnie, co rusz coś się dzieje.
Więc tak, porady dam Ci na mejlu, jak mi odpiszesz, misiaczku.
OdpowiedzUsuńNie płacz ("To, że galaktyczny podmuch zniszczy cywilizacje, to nie jest dostateczny powód, by wybuchać płaczem [...] Dla mnie też niezbyt łaskawy był dzień. Dla mnie też za długa zima i zła. Dla mnie też, ale przyznaj, że w sumie się żyje cudnie. I przestań wyć! Przestań wyć! Przestań płakać!"). Dobra, sama daję Ci radę, do której nie potrafiłabym się dostosować.
Jeżeli chcesz wolności, musisz o nią zawalczyć. Kurde, tutaj, w ciasnym komentarzu ciężko mi dać jakąkolwiek radę i kopnąć Cię w zad, żebyś się zmotywowała, bo Internet paczy, ale w mejlu napiszę, nawet już loguję się na pocztę i przybywam z dużą porcją motywacji :)
Powiem Ci tyle: mojej koleżance rodzice powiedzieli, że jak chce, żeby ją utrzymywali na studiach, to ma wracać o 22.00 do domu. NA STUDIACH! A na wyjście z domu na noc, nie ma szans :) Ja sma mam na szczęście cudownych rodziców, którzy chcę żebym wracała wcześniej bo serio się o mnie martwią (mamo, mogę jutro wrócić o 24.00 z Kurdwanowa z imprezy? -A wtedy jeżdżą jeszcze tramwaje? -No nocne -Wolę, żebyś nie wracała nocnym. -O 23.00? -22.00 -Ok, po 22.00 -Ok). Na szczęście nie przepadam za imprezami więc rzadko mam takie dylematy, bo też nie lubię sama tak późno wracać :) A ty się serio nie przejmuj, jedź do babci, ja jakbym miała taką babcię to bym się posikała ze szczęścia móc przez tydzień mieszkać u jakiejś babci :D A z tatą porozmawiaj, wiem, że to słaba rada i max. przewidywalna, ale wydaje mi się, że w tej sytuacji nic innego nie podziała :)
OdpowiedzUsuń