piątek, 23 stycznia 2015

Putain

Babcia
trzymając książkę w dłoniach, ukradkiem uśmiechając się do siebie, siedziała na fotelu i zagłębiała się w uczucia bohaterki powieści. Jej pomarszczone dłonie lekko drżały. Nie mogąc dłużej trzymać 300 stron w ręku odłożyła je na stolik obok i lekko pochyliła się nie przerywając lektury. Poprawiła okulary i lekko poruszyła nosem. Po chwili mała kropla z trudem wykrzesana pojawiła się na jej policzku. Powoli spływała drążąc kolejną ścieżkę na jej twarzy. Szybko wytarła policzki, wyprostowała się i uśmiechnęła do mnie, aż po chwili usłyszałam:
- Pięknie być młodym




Nawiązanie do dnia babci było ;) Dziś jest dobry dzień, tak mi się wydaje. Na razie cieszę się wolnością od książek. W następnym tygodniu nie będzie dnia, kiedy będę miała chwilę odpoczynku od nauki więc w tym momencie jestem radosna. Głupia ja zamiast już zacząć się uczyć, żeby nie mieć nawału później to leniuchuję. 







Jutro rockoteka- wyszaleję się. Niestety nie idę w pogo z powodu stopy. Na studniówce dostałam ze szpilki. Już jest lepiej, ale nie chcę jej urazić. 

Kolejna mega wiadomość, którą dziś dostałam, to to, że w marcu w miejscowości obok zagra koncert nie kto inny jak Happysad <3 (6 km ode mnie) Oczywiście nie przepuszczę takiej okazji, muszę tam być. W ogóle to fajna sprawa, bo niedawno tak sobie rozmyślałam, że było by super gdyby w końcu zagrali koncert gdzieś bliżej chociażby w miejscowości A (30 km) a nie zawsze gdzieś daleko. A tu taka niespodzianka. <3






Postanowiłam wklejać cytaty znanych osób z dziedziny literatury. Oczywiście dalej będę kierować się swoim gustem, ale przy okazji może mi to pomóc. Może jakieś zapamiętam i wykorzystam w pracy na maturze z polskiego :)



Różewicz:

"Ka­leczą się i dręczą mil­cze­niem i słowa­mi 
jak­by mieli przed sobą jeszcze jed­no życie."


"Szukamy ciepła nawet w kubku z gorącą herbatą, w zaparowanych oknach, 
bo tak bardzo tęsknimy za ciepłą duszą..."


"Długo wędrowałem, zanim doszedłem do siebie."



a propos tytułu


kiedyś wstawię swoje ulubione piosenki ;)




środa, 21 stycznia 2015

LBA po raz drugi.

Zostałam nominowana do LBA przez different, a że nie mam pomysłu na notkę, to to spadło mi jak z nieba, no może nie do końca, bo dawno temu, ale myśląc nad tym, co napiszę, w końcu przypomniałam sobie o tej nominacji.

ale najpierw zaparzę herbatę :)
co prawda nie mam takie sprzętu, ale nie pogardziłabym
jakby ktoś mi kiedyś sprezentował haha


1. Jakie jest najlepsze ze wspomnień minionego roku?

Ostatnio opisywałam swoje wspomnienia więc tym razem nie będę się rozpisywać. Nie wiem, które było najwspanialsze, bo w poprzednim roku wiele się działo, ale jedno z tych najlepszych to namiętny pocałunek z nieznajomym.

2. Co myślisz o osobach, które się okaleczają?

Podchodzę do tego z dystansem. Nie krytykuję tych osób, szczerze to nie wiem, co myśleć. Wiem, że są takie momenty w życiu, kiedy czuje się bezsilność wobec wszystkiego: ludzi, świata, pogody, jedzenia, siebie. Eh.. osoby okaleczające się to ludzie z problemami. Nie mają komu o nich opowiedzieć, czują się źle w swoim ciele, źle na świecie, są zagubione. 

3. Czy uważasz siebie za osobę która ma w sobie coś z egoisty?

Tak. Dla uzupełnienia: jak każdy. Myślę, że warto czasem pomyśleć tylko i wyłącznie o sobie.


4. Opisz swoje ulubione miejsce we Wszechświecie?

I teraz zastanawiam się dlaczego tak jest, że nie mam takiego miejsca. 
Osoba zakochana powiedziałaby: w objęciach mojego chłopaka
Osoba często zdołowana ze skłonnością do depresji: na parapecie, bo lubię wpatrywać się w przestrzeń za oknem
Osoba wielbiąca filmy (kinomaniak): na kanapie w salonie przed telewizorem.
Osoba pochłaniająca coraz to nowsze książki: w bibliotece

A gdzie jestem ja? Nie wiem.


5. Chciałabyś zrobić coś dla ludzkości?

Brzmi to tak doniośle, ale oczywiście, że chciałabym kiedyś jakoś pomóc ludziom w miarę swoich możliwości. Na razie jest to drobny gest- jestem dawcą krwi, już 2 razy ją oddałam, w marcu będę mogła zrobić to po raz kolejny. W przyszłości mam zamiar zostać dawcą szpiku kostnego. Dlaczego nie teraz? Bo wiem, że to duża odpowiedzialność i nie chcę kogoś zawieść, a trochę się boję takich zabiegów. Na razie dużym sukcesem jest to że dałam w siebie wkłuć igłę, bo się tego zawsze bałam. Myślę jeszcze, że jakbym miała taką szansę to wspierałabym organizacje charytatywne.


6. Czy powiedziałaś kiedyś coś, przez co czułaś do siebie wstręt?

Możliwe, ale na chwilę obecną nie pamiętam takiej sytuacji.


7. Masz taki sekret, który skrupulatnie ukrywasz?

Nie mam takiego sekretu. To nie znaczy, że w ogóle ich nie mam. Po prostu znam różne osoby, którym o różnych sprawach mówię. Kiedyś było "coś" o czym nie rozmawiałam, ale ten kompleks jest już za mną, bo miałam komu to opisać.


8. Co uważasz za najgorszy wynalazek XXI wieku?

Hmm.. nie mogę określić złego wynalazku, bo takiego nie ma. Jedyne, na co regularnie narzekam to postawy ludzi, ich upodobania, zachowania. W ciągu ostatnich lat tak się zmieniły, że uważam to za coś niewyobrażalnego. Panuje wiek Facebooka, dla niektórych jest to najważniejsza rzecz na świecie, tak samo jak opinia innych ludzi jest priorytetem w wyborze chociażby chłopaka. Teraz rządzą pieniądze, styl ubierania się i to ile ma się znajomych na fejsie i ile lajków zgarnęło się pod zdjęciem. Ale mimo wszystko FejsBóg nie jest złym wynalazkiem, bo ma także wiele zalet.


9. Czy kiedykolwiek myślałaś, że mogłabyś być kimś innym, gdyby nie coś co się wydarzyło?

Owszem, w końcu postawa człowieka wynika między innym ze środowiska w jakim się wychował. Kim bym była jakbym się nie przeprowadziła na wieś? Może jakąś lalunią uganiającą się za najnowszymi trendami? Jaka bym była gdybym na spontana nie pojechała z kuzynką i jej grupką na jezioro?
Jest wiele takich pytań i myślę, że w każdej sytuacji jakbym poszła inną drogą w tej chwili nie byłabym tą samą osobą.


10. Uważasz, że byłaś dziwnym dzieckiem?

O ile teraz momentami jestem dziwna, o tyle w dzieciństwie byłam spokojnym dzieckiem.
- grzeczna
- dobrze ucząca się
- miła
- uprzejma
- nie przeklinająca etc.


11. Na jaką czynność szkoda ci najwięcej czasu?

Na taką, z której nic nie wynika i po wykonaniu jej czuję wyrzuty sumienia. Chociażby nie lubię spać w dzień, czuję że to marnacja czasu. Wiem, że telewizor też często mi go pożera, ale czasem lubię posiedzieć (po tym też sumienie nie daje mi spokoju)







Dłuższy czas zastanawiałam się czy pisać swoje pytania i czy kogoś nominować, no ale znalazło się kilka takich osób, którym mogłabym zadać kilka pytań. To czy odpowiedzą to już od nich zależy, nie znam ich na razie za dobrze, dopiero zaczynam czytać blogi więc nie wiem, czy będą chciały odpowiedzieć na nominację. :)


1. Uważasz się za osobę pewną siebie?
2. Czy masz autorytet? Kto nim jest i dlaczego?
3. Wymarzona randka ;)
4. Dlaczego założyłaś bloga?
5. Co cię najczęściej skłania do działania? 
6. Czy chciałabyś żyć w innym wieku? Którym?
7. hmm.. Lubisz placki?  Umiesz gotować? (brak pomysłów na pytania)
8. Jak wyobrażasz sobie niebo? 
9. Jesteś od czegoś uzależniona?
10. Jaką nadnaturalną moc chciałabyś posiadać?
11. Ulubiona bajka z dzieciństwa :)

Niektóre pytania jak widać bez szału, ale to zabawa więc nominuję:
Selize
Blue Butterfly
Norrie
Czarną Firankę






piątek, 16 stycznia 2015

wahania nastrojów

WTOREK
Powoli się rozklejam. Próbuję opanować emocję. Ty chyba przez okres. Nawet głupia sprzeczka może sprawić, że się zaczynam denerwować. Nigdy tak nie miałam. 15 dni. Głupia nic nie znacząca liczba. Chyba za bardzo wracam do wspomnień. Czas wrócić na ziemię. - powtórzenie, krótkie zdania nadające tekstowi emocjonalność, przez co staje się subiektywny. Opis >mam nadzieję< godny humanisty. Takie zboczenie po dzisiejszej lekcji języka polskiego, nie no po całym dniu
.
Tak jak jest film "Nienawidzę poniedziałków" tak ja bym tytuł zamieniła na "Nienawidzę wtorków". Zaczyna się rutyną, czyli porannym wstaniem przebudzeniem się. Potem dotarcie do szkoły i drzemka, bo nie wiem jak inaczej nazwać stan uczniów siedzących na historii ( dla precyzji: dwóch historii). Potem leciutkie pobudzenie na polskim. Leciutkie, bo nikogo już nie wzrusza wydzieranie się nauczycielki przy jej jednoczesnym machaniu rękami na wszystkie strony. Trzy polskie za nami, wbija angielski. Niby lubię te lekcje, ale jak jestem zmęczona i robimy czytanie ze zrozumieniem to wszystkie chęci do działania gdzieś znikają.

Zmarnowana wracam do domu i jedyne czego chce to ciepły polarek, gorąca herbata, moje różowe misiowate kapcie (tak, posiadam coś różowego) i.. ciszę, zero wymagań- po prostu "święty spokój". A teraz realia: wchodzę i herbata mi się nie chce zaparzyć, przez co piję wodę z lekkim posmakiem Yerba Mate, zamiast kapci na nogi zakładam szpilki ( w sobotę studniówka- nie mogę chodzić jak kaleka), nie mogę znaleźć polaru, a zamiast spokoju, p domu biega siostra goniąc brata, krzycząc i wygłupiając się, ile wlezie. Po prostu SUPER.







Notkę cały czas próbuję dokończyć i chyba dzisiaj się już uda. Środa i czwartek to były dni totalnego przemęczenie. Szkoła, próby poloneza, ostatnie zakupy przed studniówką i do tego doszła jeszcze choroba. Dziś siedzę w domu choć już się dobrze czuję na wszelki wypadek żeby jutr nie przydarzył się nagły ból głowy lub gorączka.



CO do nominacji do LBA to postaram się odpowiedzieć w następnej notce. :)
Powracam do tego, co było. Znowu spodobało mi się blogowanie. Chyba potrzebna mi była chwila odstępu, żeby zrozumieć dlaczego tu piszę. Z tego samego powodu, co kiedyś. :)



"Ci, 
którzy odchodzą naprawdę, 
odchodzą bez pożegnania. "- nigdy tak na to nie patrzyłam, hmm..



"Trzeba wszystko uporządkować. 

Musisz się zdecydować, 
czego chcesz się trzymać. 
Musisz wiedzieć, 
co trwa, 
a co przeminęło. 
I czasami ustalić, 
czego nigdy nie było. 

I musisz sobie pewne rzeczy odpuścić."




"Czasem chcemy się upewnić, 

że przeżyliśmy to, co przeżyliśmy, 
i czuliśmy to, 
co czuliśmy, 
by nie ulec złudzeniu, 
że wszystko było tylko snem. 

Rzeczywistość jest krucha, 
bardzo krucha, 
gdy odwracasz się do niej tyłem. "





sobota, 10 stycznia 2015

wspomnienia- nominacja



Zacznę od tego, że nie czuję, że coś piszę. Jak myślę o blogu to mam dołka, ogólnie słabo idzie mi pisanie i zaczęłam się zastanawiać, po co mi ten blog, co mi daje pisanie tutaj, bo na pewno mój styl, ani język się nie polepsza. Jest masakrycznie słabo. Może to głupie, ale wiem o tym po wyniku z matury z polskiego, nie chodzi o sam wynik z całości, ale o wypracowanie, które nie za dobrze mi poszło, pomijając punkty z "uzasadnienia swojego stanowiska" ( słaba znajomość lektur) to mój język, styl, spójność logiczna i nawet sam poprawny zapis są na średnim poziomie a powinny być same "góry". I nie to nie jest tak jak w większości spraw, że poziom średni jest okej, bo skoro sporo osób z klasy może mieć MAXA i ogólnie to jest normalne mieć tego "maxa" to czemu ja nie mam? Odpowiedź jest prosta: bo słabo piszę, mój styl jest nijaki i wygląda to szablonowo, a nawet nie szablonowo, bo gdyby chociaż byłoby szablonowo to w niektórych podpunktach dostałabym więcej. A najgorsze jest to, że już przyswoiłam sobie już myśl, że lepiej nie będzie.



A miałam pisać o najwspanialszych, czy najlepszych wspomnieniach. Jest to nominacja od different. Tak poza tym to mam nominację do LBA, ale stwierdziłam, że zacznę odpisywać chronologicznie.
Wspomnienia, które wymienię to te które w tej chwili sobie przypomnę. DO notki zbierałam się już jakiś czas temu i w głowie miałam wszystko zapisane, ale gdzieś to wyparowało.

Let's go!!


1. Ostatnie wakacje. Pocałunek z nieznajomym chłopakiem.To było coś szalonego i namiętnego. Nie wspominam pierwszego pocałunku, bo nie był tak wspaniały jak ten wakacyjny. Szczegóły zachowam dla siebie.

2. Medykalia. Były to jedne z Juwenalii w pewnym mieście. Grali Happysad i Strachu na Lachy. Tym razem też nie wspominam pierwszego koncertu, bo był zwyczajny choć to Happysad, ale na Medykaliach o wiele bardziej mi się podobało. Ten tłum ludzi. Pośmiejcie się ze mnie, bo poszłam w trampkach, ale mam wytłumaczenie. Otóż to był koniec roku szkolnego, a więc upały, temperatura sięgająca 308 więc glany nie były brane pod uwagę tym bardziej, że najpierw musiałam odbyć 1,5 godzinną podróż do tego miasta, a po koncercie nocowałam u kuzyna koleżanki i dopiero nad ranem wracałyśmy do domu także autobusem, więc trampki uznałam, za najlepsze wyjście. Strzelam, że było tam więcej niż 8 tys. ludzi. 3/4 pod sceną, żeby przebić się przez tłum i zbliżyć to sceny gdzie ludzie, żywiej reagowali na dźwięki muzyki trzeba było przepychać się łokciami. Trzymałam się z koleżankami za ręce (było nas 3) dopóki w pewnym momencie ja dostałam z łokcia w bok a koleżanka w rękę i zostałyśmy rozdzielone. One stały gdzieś we dwie a ja sama. Przez 10 minut oszołomiona szukałam je wzrokiem, aż w końcu dałam się porwać dźwiękom utworów Happysadu. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to ruszyłam w pogo nie patrząc kto się rzuca, bo czy to ważne, czy na przeciw mnie stoi chuda dziewczyna, czy wysoki i postawny mężczyzna? Ważne żeby się wyszaleć. Pamiętam moment kiedy dwóch chłopaków podeszli do mnie coś powiedzieli, ja się zgodziłam wystawili ręce, ja postawiłam nogę i po chwili byłam już na fali. Kilkadziesiąt rąk trzymało mnie w górze i przesuwało do przodu, aż ochrona pociągnęła mnie przed bramki, przez chwilę byłam przy samej scenie, spojrzałam na ludzi za bramkami i szczerze współczułam tym przy samej bramce ( ci którzy wiedzą, co to fala myślę, że łączą się z nimi w bólu, bo owszem, fajnie jest być blisko sceny, ale mimo wszystko, nacieranie ludzi z tyłu na te osoby, to coś strasznego, wiem bo na pierwszym koncercie stałam przez jakiś czas w takim miejscu i czasami brakło oddechu kiedy byłam przyciskana do brami z przodu przez ludzi z tyłu) Potem zostałam przeniesiona na drugą stronę. Bo tłum był po dwóch częściach i do końca tańczyłam pogo, darłam ryja, nawet przez chwilę jakiś chłopak poprosił mnie do tańca na środku koła, aż tłum ruszył na nas. Nie ważne, że bolał potem brzuch i stopy, miałam kilka siniaków, ale było fantastycznie.

3. Sylwester 2013. To było moje pierwsze upicie się. Mimo, że narobiłam sobie siary. Nie, nie rzygałam, ale robiła różne dziwne rzeczy. Hmm.. podrywanie chłopaka na zimne ręce. Nalewanie wódki z zakręconej butelki, wchodzenie do łazienki przez okno. Może to dziwne, ale naprawdę bardzo dobrze to wspominam.

4. Wszystkie wspomnienia z babcią i ciocią. ( które umarły) nie mogę tutaj wymienić jakiegoś szczególnego, bo nie był takiego, ale ogólnie dobrze je wspominam. Zbieranie truskawek z babcią, jej opowieści, rozmawianie z ciocią na "migi" eh..


5. Wspomnienie z dziadkiem. To pamiętam jak przez mgłę, bo mogłam mieć maksymalnie 2 lata, nie wiem, ile miałam, ale umarł właśnie, kiedy miałam tyle lat. To jest jedyne wspomnienie z nim, dlatego jest tak szczególnie dla mnie ważne. Nie wiem, jak to możliwe, że mogę to pamiętać. Nie jest to sytuacja tylko obraz. Siedzi on w pomieszczeniu w oborze. Było one oddzielone innymi drzwiami się wchodziło niż do zwierząt. Wgl schody powycierane,a były betonowe. A więc siedzi schylony na krześle, ściany są białe, a one jest skupiony na robieniu koszyka wiklinowego. Taki mały ten koszyk robi, jego dłonie trzymają jeden kosmyk, w sensie gałązkę i przeplata ją. Ma czapkę taki coś jak kaszkiet tylko trochę poniszczony, nie wiem, czy czarny zakurzony, czy po prostu taki brunatnego koloru.




Nie wiem, ile powinnam tego napisać, ale jestem młoda, nie mam za dużo wspaniałych wspomnień, bo myślę, że jeszcze wszystko przede mną. Mam nadzieję, że w końcu będzie jakiś "pierwszy raz" który będzie wspaniały, tak wspaniały, że "drugi raz" go nie przebiję, bo jak na razie jest na odwrót.

Co do bloga, zobaczę jak z nim będzie. Nie wiem, czy ktoś chce to czytać. Wgl nawet po napisaniu tego, co wyżej czuję, że było słabo. Poza tym w tym roku matura, mam sporo nauki, wiem, że kiepskie tłumaczenie, bo na pewno znalazłabym czas, ale nie mam nigdy weny. Długo nie pisałam, wiem. 2014 zakończyłam pożegnaniem z A. i chciałam też pożegnać się z blogiem, ale nie mogłam bez odpowiedzi na nominację eh.. muszę wszystko przemyśleć.






środa, 3 grudnia 2014

Grudzień- nieoczekiwany obrót o 180'



Na początku napisze, że z tata wszystko wyjaśnione, odważyłam się na rozmowę, Wszystko, aby wspólnie trzeba ustaliliśmy i nie nie jechałam zrobić babci.

W zamian za z poszłam na dyskotekę w sobotę I ..

grudzień zaczął się magicznie (co prawda wtedy jeszcze był listopad, ale przełom nie)


Magia zadziałała, w związku z tym, żeby wszystko zrównoważyć przyszły wątpliwości i sytuacja Która określam słowem "beznadzieja"

Taniec, dotyk, spacer, rozmowa - Po prostu coś, co w realu się wydarzyło tego było ja chyba mi trzeba. Nie wiem, czy mogę powiedzieć, że Się zauroczyłam, nie wiem chce się powiedzieć czy, nie wiem czy chcę tego.





Teraz są dwie osoby, a ja pomiędzy nimi.  Skrajne sytuacje. 4 dni w realu kontra znajomości 9 miesięcy znajomości przez internet. 
Może zacznę pisać książkę, bo historia intrygująca. Hmm ciekawe jak się skończy, nie dowiem się tego tym razem zarywając noc na czytaniu.





Czy naprawdę wszystko musi się komplikować? 
Nie ważne i tak ciesze się z początku tego miesiąca, Kto by pomyślał, że po nędznym listopadzie będzie cudowny grudzień. Liczę, że tak samo jak się magicznie zaczął tak też się skończy.


Zapamiętać na przyszłość- nie włączać tłumacza kiedy piszę notkę, bo inaczej pierdolone głupie Google przetłumaczy moją notkę po swojemu.

Szczęśliwego Nowego Roku CHEERS









sobota, 29 listopada 2014

I need a doctor...

*telefon ......
- wychodzę
- gdzie?
- przejechać się
- z kim?
- nie wiem P. dzwonił i jedziemy się przejechać
- tylko nie wracaj czasem o 24 tylko wcześniej, o 22

***22:20
- co ja mówiłem/ miałaś wrócić o 22
>cisza<
- jak chcesz żyć ze mną w zgodzie to się słuchaj ( złość w głosie)



piątek 22:10
*telefon "wychodzisz?"
- mogę się przejechać?
- co? z kim? widzisz, która godzina? na mózg ci siadło? późno jest
*sms " nie mogę" / "jak to nie możesz?"/ "normalnie tata w domu i dla niego to to jest późna godzina"/ "no ok skoro tak :( smutaszek. ale następnym razem nie ma wybacz"

Dlaczego nie potrafię się sprzeciwić. Mam 18 lat.. Nie wiem chyba się boję, co będzie jak się sprzeciwię.

A:
* nie wiem, co ci poradzić ale masz dwa wyjścia albo awantura albo siedzieć cicho i się słuchać. co wybierasz przemyśl wszystko
* ... jak dziś nie masz sił to później spróbuj, wiem że kiedyś pękniesz. On nie rozumie że nie jesteś już dzieckiem...
* to wjedź mu na palenie, bo mówiłaś, że ostro pali. Albo na inne rzeczy, przygotuj arsenał, argumenty. W końcu rozszerzony human
* weź klucze zapasówki, powiedz że idziesz i wyjdź ( jak prośby nie pomogą) nawet jak dom by zamknął to se otworzysz



" Nie wiem, nie umiem boję się konsekwencji i wszystkiego. Spróbuję najwyżej nie wiem co -,- nie wiem czy jutro będzie okazja. Dobra kogo oszukuję przecież stchórzę"

* nie spisuj się na straty







------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Ostatnie dni to masakra, wkurza mnie wszystko, jestem nerwowa, a to za sprawą tylko jednej osoby.



Nie wiem, co bym zrobiła bez dwóch ważnych dla mnie osób w życiu.


Na studniówkę idę jednak z innym chłopakiem nie wiem czy pisałam, że wgl z kimś idę, ale do teraz zdążyłam zmienić partnera. Wiem, ze to nie fair w stosunku do pierwszego, ale czasem trzeba być egoistą, a to ważny dla mnie dzień i chcę się dobrze bawić, żeby mieć, co wspominać.


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zaraz nie wytrzymam, pęknę no normalnie pęknę. Jak można komuś mówić, że nic nie robi, jak samemu nic się nie robi. piiiip, piiiip, piiip, piiip, piiip, piiip.


" Pękło jak bańka mydlana", " Pękło i roztrzaskało się jak szkło o podłogę na miliony małych kawałków"- ile jest już takich "wspaniałych" przeżytych metafor, które nijak się będą miały do mnie.

Właśnie usłyszałam. No prawie właśnie bo wyszłam do łazienki sę wypłakać. Płaczę już 3 dni.

" Co do tych twoich wyjść to nie mam mowy.  O 22 masz być w domu, to ja ciebie utrzymuję ( czy coś w tym stylu) i mieszkasz tu na moich zasadach. Wiesz ile dziewczyn jest takich co pojechało gdzieś z kolegami i się naćpali, a potem wypadem i nie żyje. Zresztą po co ty tam jeździsz do S.9 miejscowość, pogadać, czy pomigdalić się (moja odpowiedź pogadać) to co nie możesz do siebie zaprosić ( nie, bo chcieliśmy sobie pojeździć).. " w sumie nie pamiętam, co było dalej.

W pierwszej chwili pomyślałam, ze wszystko przepadło, moje przeciwstawianie się. Ale czemu ja mam być na tych samych zasadach, co 2 lata młodsza siostra? Nikt mi nie powie, ze to pierdolone martwienie się, bo mam też się martwi, ale nie wprowadza takich popierdolonych zasad, bo mi ufa.
A wiec poszłam do łazienki wypłakać się i wpadł mi do głowy pomysł, żeby pojechać do babci na tydzień, ale musiałabym oczywiście z rodzicami pogadać. myślałam, o liście, ale miałabym jeszcze bardziej przewalone, bo to babcia od strony taty, która mieszka w mieście gdzie chodzę do szkoły (6 km) ale nie wiem jak rozpocząć rozmowę. W sumie to teraz jak już weszłam do pokoju i to pisze to ten pomysł wydaję się być masakryczny. Ciasna łazienka jest lepsza do przemyśleń. Nie wiem nie wiem nie wiem, nie wiem, nie wiem, co zrobić.
Myślałam, żeby zacząć " Musimy porozmawiać.. Dlaczego mimo, ze mam 18 lat mam być na tych samych zasadach, co kiedyś?...... przecież jestem odpowiedzialna i moi koledzy też są, D.(kuzynka) też." wiem, że przy tym się rozpłaczę, taka już jestem, staram się być twarda, ale nie potrafię, tata pewnie w tym momencie zacznie krzyczeć i tak się skończy. Może jak zacznie krzyczeć, to powiem, ze może pojadę do babci na tydzień, żeby odpocząć i się zrelaksować, bo ostatnio i tak jestem nerwowa.

Nie zapytam, czy potraficie mi pomóc, bo chyba się nie da, no chyba ze jakieś rady. I nie nie dam rady wytrzymać, do czasu, aż będę niezależna.


Notka bez obrazków i nieczego, chciałam jakoś ją inaczej zakończyć, no ale u mnie, co rusz coś się dzieje.

wtorek, 18 listopada 2014

Przemyślenia (powiedzmy) Nieznanej ...

Chciałam napisać dziś notkę, o czymś sensownym, może głębszym (o ile stać mnie na takie przemyślenia) ale Chyba tylko o sobie potrafię pisać. Piepszona egoistka.

Zacznijmy od muzyki wprowadzającej, takiej na początek, żeby zrobiła klimat. Może nie nie wpasuje się w tekst, bo jeszcze nie wiem o czym będzie, ale po prostu niesamowity kawałek



Powieki jej drgały, palcami przeczesywała włosy,
 stojąc przed lustrem przygryzała dolną wargę.  
Na stole peruka
Na palcu soczewka
Na twarzy już uśmiech
W torebce szminka
Kreska pociągnięta

Maska nałożona
prawdziwa osoba na bok odepchnięta. 







Jednak takie piosenki potrafią natchnąć do napisania czegoś. W mojej twórczości piszę to co czuję, nie o sobie choć zdarza się, bo moje uczucia (wiadomo) są ze mną powiązane. Dodatkowo, co do obrazków, które wstawiam. Wklejam to co mi się podoba, jak coś kogoś zaniepokoi to niech tego nie bierze zbyt do siebie, z reguły nie odzwierciedlają moich uczuć. Pocięte ręce nie mówią, że się tnę, tylko ( słowo podoba nie pasuje tu) jakoś to do mnie trafia, inspiruje mnie. Moje uczucia (wrażliwość) skupia się bardziej na tym jak coś jest zrobione, dlatego czasem w moich wpisać można coś wyczytać między wierszami. Myślę, że nie zawsze da się coś wprost napisać, a ja nie lubię czegoś zbytnio eskalować. Dla mnie liczy się sposób (humizda ze mnie) powiększenie, podkreślenie, kolor obrazka, nie jego treść ( choć nie zawsze)

A więc pokazałam wam część skomplikowanej mnie. 




piękny koteczek




Co myślicie o ludziach chowającymi się pod maskami?
Ja rozumiem takie osoby, sama taka byłam i nadal jeszcze jestem. Cały czas dążę do poznania i pokazania swojego prawdziwego "ja". W sumie także stąd jest tytuł mojego bloga. THIS IS WHO I REALLY AM. Taka moja afirmacja. czytając to podbudowuję się, wiem, że potrafię być sobą, nie udawać, bo nie mam po co. Problemy rozwiązywać, tak? Nie jest to łatwe. Łapię się na fałszywym uśmiechu kiedy mam zły humor >czyt. doła< Ale czy to nie jest łatwiejsze rozwiązanie? Czy właśnie nie chodzi o to, żeby móc na chwilę pobyć samemu, bez osób z zewnątrz, które widząc smutek starają się pomóc, dopytują, a czasem trudno odpowiedzieć na niektóre pytania. Łatwiej jest się uśmiechnąć zażartować, a złe emocje zdusić w zarodku. Ale w życiu chyba nie chodzi o to, żeby było łatwiej, tylko lepiej. Jest to często survival ale zbudowany tak, aby każdy potrafił go przejść. To my sami sobie wszystko utrudniamy. Nawet skrywanie emocji, bólu, smutku. Nie warto wstydzić się płakać. To dobre oczyszczenie. Mam nadzieję, że każdy w swoim życiu będzie miał moment kiedy potrafił będzie pokazać swoją prawdziwą twarz i powiedzieć " Taki jestem" 







Marzy mi się wyjazd do jakiegoś ciepłego kraju. Albo nie po co się ograniczać? Zwiedzić świat. To jest to. Największe marzenie. Zaczęłabym od Japonii. Fascynuje mnie kultura tego kraju. Potem może Chiny, Korea, USA, RPA, Kongo, Nowa Zelandia, Brazylia, Argentyna, Australia............












Jak was jeszcze nie zalałam obrazkami to ciąg dalszy nastąpi...


dlaczego ja nie mam łaskotek (?)





"Różnica między tym, co robimy, a co jesteśmy w stanie zrobić, wystarczyłaby, bo rozwiązać większość problemów tego świata."

Mahatma Gandhi




"Jeden dzień — a na tęsknotę — wiek.
jeden gest — a już orkanów pochód,
jeden krok — a otoś tylko jest
w każdy czas — duch czekający w prochu"
Krzysztof Kamil Baczyński